11. Nie wiem, gdzie mieszka Weronika, ale wiem, że masz stąd spierdalać.


Niby kilkunastu facetów przewijających się przez biuro, niby stosy kartek wertowane przez przedstawicieli płci brzydkiej, niby setki ich oddechów mieszające się z powietrzem w pomieszczeniu, niby intensywny, męski zapach przebijający nawet ten kwiatowy.No właśnie, niby. Bo to, co dzieje się naprawdę, wydaje mi się być snem. A to, co siedzi w mojej głowie, automatycznie z niej wychodzi i jakby przeradza się w rzeczywistość.
Mam wrażenie, jakby tu był, jakby świdrował mnie tym swoim roztapiającym szare komórki spojrzeniem. Czuję, jak jego oddech ponownie muska moją szyję z niezwykłą finezją, a usta delikatnie stapiają się z moimi. Michałowe palce wędrują po mojej talii, a kępki włosów tak przyjemnie gilgoczą czoło.
- Weronika! – słyszę donośny krzyk i huk zatrzaskujących się drzwi.
Odwracam głowę w stronę Marleny ze zniesmaczeniem. Jej pokaźny brzuch unosi się miarowo, a twarz wręcz kipi ze złości.
- Czy ty mnie masz za idiotkę? – syczy, zaciskając wargi w wąską kreseczkę.
- Nie bardzo rozumiem.
Śmieje się gardłowo, znienacka uderzając pięściami o blat biurka. Herbata automatycznie opuszcza szklankę i ląduje drewnie, spływając po szufladach mebla.
- Nie znasz się na siatkówce, nie wiesz, kto to Łasko, tak?! W takim razie możesz mi wyjaśnić, co on tu robił w godzinach wieczornych i na dodatek dlaczego pytał o ciebie?
- To ty mu powiedziałaś, gdzie mieszkam?
- A co niby miałam zrobić? Mogłabym zachować się jak zimna suka i warknąć: Nie wiem, gdzie mieszka Weronika, ale wiem, że masz stąd spierdalać, tylko co by mi to dało? Bo na pewno nie wyidealizowaną satysfakcję z tego, że spłoszyłam ci najlepszą partię w mieście.
Milczę. Nie dlatego, że coś porządnie ściska mi krtań i blokuje struny głosowe. Dlatego że nie wiem, co mam jej powiedzieć.
- Dobra, przypuśćmy, że jakimś cudem Michał wpadł do Nieplatonicznych, zastał tu ciebie i tak oto rozpoczęła się wasza znajomość – wybucha gromkim śmiechem, analizując swoją wypowiedź. – Tylko na ile procent taka opcja jest możliwa?
- A jeżeli ci powiem, że na sto?
 ~*~
Ignoruję dające o sobie znać mięśnie. Ignoruję wrzaski trenera i ilość niecenzuralnych słów wypływających z jego ust. Ignoruję pajacowanie Kubiaka tuż przed moim nosem i pogwizdywanie Matteo. Ignoruję piłki lecące w moją stronę i uderzające w brzuch raz po raz. Ignoruję wszystko to, co w tej chwili dzieje się na tej hali. Póki co nie interesuję mnie taktyka na następne spotkanie, nie interesują mnie uwagi. Interesuję mnie niezbyt wysoka brunetka o czekoladowych oczach. Weronika.
Ten przypadkowy pocałunek hula w mojej głowie już od kilku dni. Na jego wspomnienie serce szaleje z radości, a organizm produkuje więcej adrenaliny. Czy żałuję? Oczywiście, że nie. Bynajmniej. Chciałbym go powtórzyć, i to nie jeden raz.
Wypadam z obiektu sportowego jak z procy, automatycznie kierując się do pobliskiej kwiaciarni. Zakupuję długą, herbacianą różę, tak idealnie komponującą się z jej muśniętą słońcem cerą. Nie wracając do mieszkania, aby odłożyć torbę treningową i spryskać się perfumami rangi Hugo Bossa, kieruję się na Katowicką. Tam, gdzie chciałem, chcę i nadal chciałbym być bardzo częstym gościem.
Otwiera drzwi, a na jej twarz wpływa rozczulający uśmiech. Wdycha finezyjny zapach, który wydziela kwiat. Machinalnie wsadza go do wody, a następnie całuje mój policzek. Robi to tylko po to, aby przesunąć się o centymetr i dotrzeć do moich warg. Z niepewnością przywiera swoje usta do moich. Z niepewnością, która po chwili znika. Tak samo jak moje logiczne myślenie na rzecz męskiego.

~*~
Wpatruje się w ekran telefonu z niedowierzaniem. Migająca na nim twarz brunetki kompletnie zbija go z pantałyku. Ślamazarnie przykłada komórkę marki Samsung do ucha, biorąc głęboki oddech.
- Czego chcesz? – warczy, nie pozwalając jej jako pierwszej dojść do głosu.
- Michał, wiem, że jesteś na mnie zły, ale proszę, pomóż mi. Poznałam tę całą Sophie, która powiedziała mi, co się tak naprawdę w tym klubie stało. Ja muszę go odzyskać.
- A po cholerę do mnie dzwonisz? To nie moja sprawa.
- Bo on ma non stop wyłączony telefon. Chcę wiedzieć tylko jedno. Nadal mieszka w naszym wspólnym mieszkaniu?
Waha się. Nie wie, czy zdradzenie tej informacji nie przyniesie na głowę kumpla samych problemów.
- Ta, mieszka – czuje, jak jego serce bije szybciej. Bije, z każdym kolejnym uderzeniem wyzywając go od idioty.
Rozłącza się. Rozłącza się z ogromnymi wyrzutami sumienia.

***

Znowu opóźnienie, nic nowego.

Dzisiaj wyjątkowo tak na trzy części.
Milena, ta, której nazwiska nigdy nie potrafię napisać, do was macha. ;)

justberryChyieke - to też zależy od uczelni. Na mojej jest zapierdol od października do czerwca. Nie mam tak dobrze jak ci, którzy uczą się tylko przed sesją. Ja muszę być z materiałem na bieżąco. A uwierzcie, mało tego nie jest. :) Jednakże samą medycynę polecam, bo na pewno jakaś praca po niej się znajdzie. Grunt w tym, czy wytrzyma się to wszystko psychicznie. 

Przebywanie co najmniej dwa razy w ciągu miesiąca na Łuczniczce mi się widzi. Bardzo, bardzo. *.*
uwielbiam dzieci Marcina Wiki oraz Łomacza w swoim paskowanym sweterku. *.*