Prolog.

Wyjeżdżam, siódmy raz w ciągu ostatnich kilku lat. Opuściłam już rodzinny Poznań, nieziemsko piękny Gdańsk, nawet Kraków. Tym razem opuszczam stolicę Polski. Moja wyprowadzka nie jest spowodowana kolejnym nieudanym związkiem, kolejną nową pracą, której bonusem był copiątkowy seks na stole z szefem posiadającym samochód, na którego ja nie uzbieram do emerytury. Powód jest banalny – nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu, nie potrafię zaszyć się w jakiś domku i w nim zestarzeć, najprawdopodobniej z kotem na kolanach. Pozostałe perypetie robią głównie za tło. Bardzo brudne i różnorodne tło.
Ładuję kartony z rzeczami do starego grata, którym z pewnością mógłby jeździć mój dziadek w sile wieku. Ostatni raz spoglądam na miejsce, w którym spałam, jadłam, wywracałam się o wystające listewki, spędzałam upojne noce z Rafałem. Właśnie, Rafał. Facet charakteryzujący się, jak większość w obecnych czasach, ewentualnie w prehistorii, mózgiem skrywanym w spodniach, a nie pod czaszką. Nie powiedziałam mu o planowanym wyjeździe nawet wtedy, kiedy byliśmy razem. I tak by nie zrozumiał, ba!, on by mnie w ogóle nie wysłuchał. Jedyne dźwięki, jakie tak naprawdę przepływały przez jego bębenki uszne, to szastanie portfelem i moje jęki, którymi urozmaicałam erotycznie kończące się wieczorki. Materialista i donżuan w jednym ciele. Mam strzelać, co aktualnie robi mój były już kochaś? Z pewnością posuwa kolejną naiwną, może nawet na tym samym stole, co kilka tygodni wcześniej mnie.
Z impetem zatrzaskuję bagażnik. Kobiecy niezbędnik – torebkę, wrzucam na tylne siedzenia, cuchnące czymś w rodzaju palonej gumy. Każdy przebyty kilometr to nie tylko oddalająca się droga od byłego miejsca zamieszkania. To również oddalanie się od wspomnień. Zaczynam nowe życie, mentalnie, oczywiście. O ile dobrze liczę, już siódme. Niedługo pobiję żywot kota. Żadnych facetów, którzy rozbierają wzrokiem, żadnych szefów wkładających tłuste łapska pod spódniczkę. Tylko ja, rozsypujący się samochód i jastrzębskie biuro matrymonialne, które przyjęło mnie z rozpostartymi ramionami. Czemu akurat praca w takim miejscu? Prosta odpowiedź. Chcę łączyć ludzi w sposób zgodny z wcześniejszymi zasadami. Najpierw miłość, dopiero potem seks, i nie na odwrót. Chcę, aby inni nie popełniali błędów z doborem drugiej połówki. Takich błędów, jakie popełniam ja, już od niepamiętnych czasów.


~*~

Po raz kolejny wpatruję się w zdjęcie. Znam każdy jego szczegół na pamięć. Jej nieco podwiniętą bluzkę, błyszczyk ociupinkę wylewający się zza konturu ust, osypujący się tusz do rzęs. Na fotografii patrzy na mnie tak słodko, tak niewinnie. Doskonale pamiętam, kiedy Kubiakowi zachciało się zabawić w profesjonalnego fotografa. Ustawił nas do fotki, nawet, z powagą zawodowca, kazał się nie garbić. 
Przymykam oczy. Widzę jej czekoladowe tęczówki, wiecznie uśmiechniętą twarz, maleńkie dołeczki w policzkach, długie i aksamitne w dotyku włosy. Słyszę rozbrajający śmiech, przyjemny dla uszu głos i cichutkie westchnienia, kiedy to obcałowywałem jej szyję. Chciałbym właśnie taką ją zapamiętać, chciałbym ciągle ją mieć przy sobie. Niestety, musiał nadejść ten przeklęty piątek. Jedno zdjęcie na serwisie siatkarskim, jedno bardzo dwuznaczne zdjęcie zniszczyło wszystko, co budowaliśmy przez wiele miesięcy. Skrzywiam się na wspomnienie jej zaszklonych łez. Patrzę na korytarz, gdzie parę tygodni wcześniej stała jej załadowana walizka. Fizycznie nie zostało mi po niej nic. Zabrała wszystko, zaczynając od kolczyków, a kończąc na jej prywatnym fortepianie. Pozostawiła mi jedynie wspólne chwile, które odtwarzam w kółko jak film. Miałem drugą połówkę serca przy sobie, anioła w ludzkim ciele, miałem ją, Milenę. A teraz? Teraz nie mam nic, prócz rozpaczy w sercu i chęci udania się na najbliższy most, by skończyć z jego barierki i skończyć swój marny żywot. Żywot, który bez brunetki stracił wszystkie kolory tego świata.

***

No, to zaczynamy kolejną historię. Ciągle nie jestem przekonana, czy jej publikacja to dobry pomysł. Czas pokaże.
Będzie pisana z dwóch perspektyw. Może być?

Jeżeli ktoś będzie zainteresowany, proszę o zostawienie jakiejkolwiek nici kontaktu w Informatorze, będzie mi łatwiej powiadamiać.

31 komentarzy:

  1. Ona koniec stałego związku, on koniec miłości. Pewnie to początek czegoś nowego. Mam takie przeczucie że ON to Łasko, ale sama nie wiem skąd mi się to wzięło. Może wspomniałaś gdzieś o tym, czy mi się to uroiło? A co do tego, czy publikacja to dobry pomysł, to jasne, że tak. Najlepszy. Jedyny. Najwłaściwszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha głupia ja! właśnie się zorientowałam, że jest zakładka bohaterowie i tam jest nawet zdjęcie Łasko. Ale spaliłam...

      Usuń
  2. Zapowiada się ciekawie. Bardzo dobrze, że postanowiłaś publikować tą historię. Pisanie z dwóch perspektyw także może być. Na pewno będzie dobrze. Już nie mogę doczekać się kolejnego. Informuj mnie kontakt masz:) pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że jest prolog :) Zobaczymy, jak się to wszystko rozwinie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem całkowicie przekonana, że publikacja, to dobry pomysł :D Oj już widzę, że to wszystko nie będzie tak proste jakby się mogło wydawać... No ale ja bardzo lubię takie skomplikowane historie ;)
    pozdrawiam i czekam na kolejny i bardzo proszę, informuj mnie, nulka :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią zamieniłabym się z Weroniką, bardzo bym chciała żeby mi oddała choć trochę z tej umiejętności nie przywiązywania się do miejsc. Ja tak nie potrafię i wciąż jak głupia jestem zamieszona między miastem moim a mieściną mojego boya i nie wiem co dalej z tym zrobić, gdybym potrafiła tak jak ona spakować, walizki i zostawić wszystko inne za sobą, ale nie potrafię. u Michała za to smutno, bardzo smutno, cholera czy my kobiety zawsze dopowiadamy sobie do niektórych sytuacji zbyt wiele. Mam takie wrażenie że Milena nie dała mu wszystkiego wyjaśnić, że odeszła i zostawiła go ze złamanym sercem nie dając się nawet do końca wytłumaczyć

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, że publikacja tego opowiadania to dobry pomysł! :) Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. :) A, i pisanie z dwóch perspektyw jest fajną sprawą. ;)
    Nie mogę wyjść z podziwu, z jaką łatwością przychodzi Weronice ciągłe zmienianie otoczenia. Może to właśnie Jastrzębie okaże się być miejscem, gdzie zakotwiczy na trochę dłużej...? Na pewno nie będzie pięknie i kolorowo, na pewno nie wszystko będzie takie łatwe,jakby mogło się wydawać, ale wierzę, że nasza bohaterka da sobie radę! ;)

    Czekam na dalszy rozwój akcji :)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. z dwóch perspektyw? zapowiada się bardzo ciekawie :) ucieka tak z miejsca na miejsce, ale czy osiedli się w Jastrzębiu? czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oczywiście, że publikacja to dobry pomysł, bo to że zaczynasz pisać coś nowego to jest dobry pomysł :) ciekawa jestem jak poplączą się ścieżki naszych bohaterów. Znając Ciebie, to na pewno nic tutaj nie będzie proste. Oczywiście czekam na pierwszy rozdział! Ściskam, Embouteillages ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta publikacja jest wręcz obowiązkowa!!!
    Bardzo ciekawie się to wszystko zapowiada i do tego opowiadanie z dwóch perspektyw. Czasem chciałabym wejść do głowy jakiegoś faceta i wiedzieć cóż on tam ma!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gorzej jakby się okazało, że pustkę ;)

      Usuń
    2. Raczej seks,seks,seks, a potem pustka:)

      Usuń
  10. Weź ty mi nie wyjeżdżaj z tekstem, że nie wiesz czy publikacja tego opowiadania to dobry pomysł! Ja już po prologu wiem, że bardzo dobry ;d Z dwóch perspektyw? Jestem absolutnie na tak! ;p A więc oczywiście informuj ;)
    Pozdrawiam, Kinga :*

    OdpowiedzUsuń
  11. a jak można Cię przekonać, że publikacja powyższego to dobry pomysł?? bo jak siłowo, to ja odpadam :D wracając do opka, to ja już tradycyjnie łykam Twoją twórczość, jak pelikan. dobrze, że "Mielona" odeszła, tylko by problem z nią był :D lecę się wpisać w informowanych :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam na nadzieję czwartą: http://instynkt-samozachowawczy.blogspot.com/ i uniesienie czwarte: http://wloskie-uniesienie.blogspot.com/ Pozdrawiam, Kajdi. :*

      Usuń
  13. Powiem tak:
    1. Swietnie piszesz ( ale to juz pewnie wiesz :D )
    2. Prosze dodawaj jak najczęściej :*
    Pozdrawiam :* Marta :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Skąd Ty bierzesz te wszystkie? Oczywiście bardzo cieszę się z powodu publikacji. Weronika ile miejsc zwiedziła. No gratuluję, że w tylu miejscach się osiedliła. Szkoda tylko że nie może znaleźć tego jedynego, gdzie dożyje spokojnej starości. A Łasko jak na razie ciepłe kluchy ze złamanym sercem i nie mogę go sobie takiego wyobrazić. No cóż, bardzo zakochany facet nie potrafiący sobie poradzić ze stratą ukochanej. Już nie mogę się doczekać dalszych części. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaczyna się dobrze, więc chyba to dobry pomysł. Ciekawe kim jest tajemniczy On.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, ja Ci chyba nie muszę mówić, że masz mnie informować. Numer pewnie masz, o ile go nie usunęłaś więc mnie informuj, co gdzie i kiedy xD
    Weronika, sobie od tak wyjeżdża, a Misiek ma złamane serce. Dwie różne osoby, które chwili obecnej mają różne stany emocjonalne.
    Ale w chwili obecnej Weronika wydaje mi się silniejsza od Michała.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dobrze zrobiłaś zaczynając publikację tej historii ;)Ja już nie mogę się doczekać co będzie dalej, więc dodawaj szybko pierwszy rozdział ;)

    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi tam pomysł na pisanie z dwóch perspektyw jak najbardziej pasuje ;) Jak to nie jesteś przekonana czy powinna się ukazać? Powinna! :)
    Zapowiada się ciekawie. Dwie różne osoby. Ona nie potrafi wysiedzieć długo w jednym miejscu i często zmienia miasta, a on ma złamane serce. Zobaczymy jak to będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Już mi się podoba ;) Pomysł na dwie perpektywy też.Będzie ciekawiej ;)
    Z niecierpliwością czekam na nowe perypetie z życia Weroniki w nowym mieście, nowej pracy- jednym słowem-nowym życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaczyna się jak zawsze ciekawie. Będę czytać z przyjemnością. ;)

    Czwarty rozdział na spalone-fotografie.blogspot.com, serdecznie zapraszam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja to love, ale ty o tym wiesz ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. masz mnie.
    przez głównego bohatera, of course! ale nie tylko.
    czyżbym wyczuwała uratowanie mojego kochanego przed skokiem z mostu przez Weronikę?
    pozdrawiam :)*

    OdpowiedzUsuń
  23. Teraz to tylko czekać na pierwszy rozdział! :D
    Z chęcią będę śledziła losy Weroniki i Michała ;)
    I przepraszam, że tak późno piszę.
    Tymczasem zapraszam do siebie na nowy rozdział : http://setball-for-hope.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię takie historie. Dwójka ludzi z przeszłością. Mężczyzna ze złamanym sercem i kobieta, która nie przywiązuje się do miejsc. Mam wrażenie, że to będzie mieszanka wybuchowa.
    Czytam

    OdpowiedzUsuń
  25. "O ile dobrze liczę, już siódme. Niedługo pobiję żywot kota." UWIELBIAM CIĘ CYTOWAĆ. Masz świetne teksty, serio :)
    Od czego by tu zacząć. Może od tego, że muszę się hamować, żeby nie hotkować, bo Łasko ;) Pewnie nie jestem obiektywna, ale nie potrafię inaczej. Smutny, zraniony Michał rani moje serce. Ale pewnie niedługo przestanie być smutny, bo zostanie pocieszony przez nową pracownicę biura matrymonialnego ;) Szykuje się kolejna seksualna i perwersyjna historia? Mam nadzieję, że tak.
    Pozdrawiam, Chiyeke czyli Treflik /http://abstrakcyjni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. o tak, kolejna niesamowita historia. Uwielbiam czytać, uwielbiam to jak piszesz, gdybyś wydała kiedyś książkę, to chętnie kupię! :D
    dwoja ludzi z przeszłością, którzy na pewno będą mieć coś wspólnego w przyszłości.. zapowiada się ciekawie ! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Pojawił się dziesiąty rozdział na when-the-sun-goes-downstairs.blogspot.com , serdecznie zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń